Po zrobieniu Skyhawk'a z FM z marszu wziąłem na warsztat nieśmiertelny model Pana Wasiaka przedstawiający piękny pancernik Rodney.
Samego modelu nie ma co przedstawić, w końcu każdy, jak jeden mąż go kleił, lub choćby miał tę wycinankę w ręku.
Sama radość z klejenia, zadowolenie z efektu i świetnie spędzony czas. Model w zasadzie bezstresowy, tu i ówdzie trzeba troszkę dociąć aby pasowało, ale taki "smaczek" to standard u Pana Wasiaka.
Rodney'a można śmiało polecić młodym sklejaczom, bo to fajny i nieskomplikowany model na kilkanaście wieczorów, a gotowy pancernik na półce prezentuje się bardzo zacnie 😉
Ja od siebie dodałem wycięte okna i bulaje (użyłem do retuszu krawędzi złej farby która niestety rozpłynęła się trochę po lakierowaniu), zmieniłem napis na wieży jak pokazują zdjęcia w sieci i uzupełniłem trochę uzbrojenie i reflektory. Wokół pokładu (pierwszy raz w ogóle) wkleiłem reling laserowy - nie na moje nerwy zabawa, za małe toto i za delikatne i pojęcia nie mam jak to przykleić, aby wyszło choć po części tak ładnie, jak w Waszych okrętach.
I mała galeria:
Pozdrawiam
Adam
Witam. Już pisałem na Konradusie, ale przy tym modelu trudno nie pooglądać, powspominać i pochwalić jeszcze raz 😉 Gratulacje. A swoją drogą ciekaw jestem nowego wydania Rodneya zza wschodniej granicy.










