Ponieważ każdy musi zbudować chociaż jednego Me 109 i Spitfire postanowiłem i ja ten warunek konieczny spełnić.
Na mate wziąłem stare wydanie wersji IX C opracowane przez Mirosława Zbyryta - zacząłem nawet robić małą relację, ale przy moim wrodzonym lenistwie nie chciało mi się robić zdjęć w trakcie budowy - za co serdecznie modelarską brać przepraszam :-).
Model, mimo że kreślony ręcznie i ponad 20 lat temu spasowany wręcz idealnie.
Każda cześć pasowała tam, gdzie powinna, bez żadnych wariacji i docinania. Porządnie zrobione linie podziały blach, nity itp itp.
Jedyne, do czego mógłbym się doczepić to fatalny karton, niby-kredowy, śliski i dość gruby, chociaż dający się całkiem nieźle kształtować i fatalny druk. Widać wręcz "piksele" na poszczególnych kolorach, a na szarym to nawet gołym okiem. Są też przebarwienia na granicy koloru na niektórych segmentach.
Reasumując - model świetny w klejeniu - sama radość i odprężenie. Przy naprawdę niewielkim nakładzie pracy można mieć fajny model w kolekcji.
Ja skleiłem go w czystym standardzie - nie dodałem od siebie absolutnie nic, czego nie byłoby w wycinance. Jedyna fanaberia to osłona kabiny dedykowana właśnie do tego modelu.
Miłego oglądania:

Witam. Gratuluję ukończenia modelu. Pokazałeś. że i stare modele mogą dobrze wyglądać.
Bardzo fajny vintage 🙂




