Witam drogich Forumowiczów i podglądających niezarejestrowanych. Nie mogłem już dłużej powstrzymać się przed rozpoczęciem sklejania modelu samolotu Kawasaki Ki-61 Hien, który uważam za jeden z najpiękniejszych samolotów. Na moją decyzję złożyły się ponadto:
1. Niedawno obejrzałem genialny animowany film japońskiej produkcji pt. "Grobowiec świetlików" i niesamowicie napaliłem się na japoński samolot z II w. ś. (nota bene film polecam, jeśli ktoś jeszcze nie oglądał),
2. Ki-61 to jak wspomniałem przepiękny samolot wg. mnie, zaś sam Teruhiko Kobayashi (pilot owego Ki-61, którego rozpocząłem sklejanie) zasługuje wg. mnie na upamiętnienie (dwukrotne taranowanie nieprzyjacielskiego bombowca, bohaterska obrona ojczyzny, która wprawdzie wojnę sama zaczęła, ale o tym cicho sza... ;)).
3. Trzeba by w końcu skleić jakiś samolot z wydawnictwa Pana Halińskiego, który jak powszechnie wiadomo robi najlepsze modele, tylko skleić ich nikt nie potrafi;) Żeby nie było, że tylko ja nie potrafię, to zapytam, czy tego Ki-61 z 2014 roku, na którym ostatnio sam poległem, skleił ktoś jeszcze oprócz samego autora i Wojciecha "Cevy" Pietrzykowskiego? A ten model z 2001 roku wydaje się być sensownie zdetalizowany (czytaj - "możliwy do sklejenia przeze mnie")i nie ma tego (tfu tfu tfu) cholernego szkieletu typu okrętowego (no dobra, to Haliński, więc kawałek jest, ale może da się to skleić).
4. Tytuł Modelu Tygodnia, który zdobyłem na forum "kartonowki.pl" sklejając Jaka-9M z Małego Modelarza (galeria także i tutaj na tut. forum), opracowanego przez budzącego grozę Andrzeja "AVIATORa" Maciejczaka, utwierdził mnie w przekonaniu, że w miarę prosty model można nieco zwaloryzować, a przy sklejeniu go należycie starannie można uzyskać efekty budzące uznanie i własną satysfakcję.
5. Last but not least, tego Ki-61 Hien z 2001 roku dopadłem w okazyjnej cenie niecałych 15 złotych w księgarni Matras (zresztą na Allegro można go znaleźć w zbliżonych cenach), więc za niecałe 30 zł kupiłem 2 egzemplarze, co pozwoli mi być może zrealizować moje założenia, a te przedstawiają się następująco:
1. zwaloryzować nieco uproszczone wnętrze,
2. wykonać oddzielne powierzchnie sterowe (model niestety ich nie przewiduje),
3. oszczędzić czas na brudzenie i pieniądze na washe (model jest już tak pobrudzony przez grafików wydawnictwa, że nawet ja czuję przesyt).
A wycinanka przedstawia się następująco (3 arkusze, chyba dobry karton i druk, instrukcja wystarczająca, rysunki przejrzyste).



No to ruszamy! Arkusze obustronnie pokryte impregnatem "Capon Ekstra" za pomocą wałka malarskiego (nie polecam pędzla - łatwo o zacieki), którym Capon mocno wciskałem w karton. Wręgi podklejone na tekturę 1mm za pomocą butaprenu (niestety - chlip, chlip - do tego modelu nie ma wręg wycinanych laserem i jestem zmuszony wycinać je sam z tektury, czego po prostu nienawidzę). Retusz robiony Pactrą. Moje spostrzeżenia póki co:
1. karton nie jest dobry, on jest genialny! Formuje się doskonale, sztuką byłoby go połamać, chyba trzeba by w tym celu kończyć jakieś specjalne szkoły:),
2. nadruk również jest doskonały, farba nie ściera się i nie odpada, nadruk nigdzie nie pęka,
3. wręgi wycinane nożyczkami po linii obrysu pasują wszędzie idealnie - żadna nie była za mała ani za duża,
4. paski łączące też pasowały świetnie, brakuje tylko (albo ja nie umiem go znaleźć) sklejki do połączenia segmentu nr 2 od spodu, ale dorobić go sztuka żadna.
A wygląda to tak (ten quasi okrętowy szkielet utwardziłem zalewając go klejem cyjanoakrylowym, a następnie wymalowałem olejnym Humbrolem za pomocą pędzelka z Auchan w cenie 0,27 zł - nigdy nie popełnię już tego grzechu chytrości- ten pędzelek gubi włosie podczas malowania; dobrze, że te malowane powierzchnie nie będą raczej widoczne).





Kolej na wnętrze. Fajnie się kleiło, dawno nie sklejałem wnętrza w formie pudełka. Z waloryzacją poszalałem - dorobiłem w 3D wszystkie wajchy z grafitu ołówka 0,5 mm i pomalowałem je na odpowiedni kolor a główki zrobiłem z kleju typu Wikol zmieszanego z farbką akrylową. Kilka elementów narysowanych wyciąłem z drugiego egzemplarza modelu i nakleiłem je dla uzyskania pewnej przestrzenności. Narysowane mocowanie orczyka wykonałem w 3D z pomalowanego drutu i dokleiłem do ścianki wnętrza. Co do dźwigienek wystających z części 6m, to - jakby ktoś chciał się pobawić - podaję kolory główek tych dźwigni (idąc od strony fotela pilota w stronę tablicy przyrządów): stalowo-szary, czarny,żółty, niebieski, czerwony (informacje te posiadam z instrukcji do Ki-61 wydanie z 2014 r.). I pytanie - podoba się Wam taki sposób potraktowania tego wnętrza?

