Witam serdecznie w kolejnej relacji.
Tym razem na warsztat trafiła mała, ale bardzo urokliwa jednostka - australijski trałowiec HMAS Wallaroo.
Model w skali 1:200 pochodzi z wydania specjalnego Modelarstwa Okrętowego (2/2015), zaś autorem opracowania jest Bartłomiej Miazga.
Ma niespełna 29 centymetrów długości i blisko 5 centymetrów szerokości (widać jaki to kolos na zdjęciu ze słoiczkiem farby).
Jak dotychczas budowa przebiega bez większych zakłóceń. Nie jestem zadowolony z wyglądu rufy, gdzie powstały dość znaczne szczeliny, które musiałem załatać i pomalować. Kiepsko wygląda też jedna z burt, gdzie dość mocno uwypukliły się krowie żebra. Na środku przykleiłem czarny pasek, aby zakryć powstałą niewielką szczelinę w jednym miejscu, ponadto istniała różnica pomiędzy odcieniami tego paska w wycinance (jedna połowa była wydrukowana na paskach poszycia - druga połowa na burtach).
Tyle ględzenia na temat moich niedociągnięć.
Zapraszam do obejrzenia aktualnego stanu prac:
Jednocześnie korzystając z okazji - składam najserdeczniejsze życzenia wszystkim forumowiczom.
Życzę dużo szczęścia i modelarskiej cierpliwości w Nowym Roku 🙂
Pozdrawiam.
Witam. Wycinanki z MO, które dotychczas miałem wydawane są jak mi się wydaje na delikatniejszym niż inne wydawnictwa, kartonie. Przez to trzeba niestety bardzo uważać, żeby ,paluszkami 🙂 nie narobić sobie kłopotów z np. ,,krowimi żebrami". Ale nie przejmuj się, ustawisz model lepszą burtą do oglądających 😉 A poważnie to kibicuję w budowie tego fajnego okrętu i również życzę wszystkiego najlepszego.
Borowy - co do grubości papieru, faktycznie może jest ciut cieńszy niż zazwyczaj.
Szczególnie trzeba uważać, żeby nie wylać za dużo butaprenu np. w czasie podklejania elementów.
Czasem tak wsiąkał w papier, że widoczny był po zadrukowanej stronie. Myślałem, że to przez klej, a jak się okazuje - pewnie przez papier.
Przypomniałeś mi po co mam się wybrać do Empik'u 🙂 Powodzenia w budowie!
Wallaroo powoli nabiera agresywniejszej sylwetki.
Zamocowałem śruby napędowe oraz ster.
Zabrałem się również za główną nadbudówkę.
Chciałem ją uplastycznić, więc powycinałem okienka a następnie podkleiłem je przeźroczystą folią.
W zamyśle miało to sprawić, że całość będzie się prezentować atrakcyjniej. W rzeczywistości nadbudówka wyszła bardzo wymęczona - co widać na zdjęciach.
Górna jej część jest bardzo delikatna, co skutkowało jej przypadkowym zgnieceniem a następnie naprawianiem.
Jeszcze w niektórych miejscach widać szczeliny, które próbuję zniwelować.
Nie tak to miało wyglądać, ale cóż - oby reszta poszła lepiej.
Witam. Ja bym wszystkie to krążki pomalował w całości zamiast retuszować brzegi, ale to nie żaden mus dla Ciebie 🙂 Też lubię takie rzeczy jak windy i temu podobne duperele. Chociaż coraz ciężej mi się je, te duperele, przez mój wzrok skleja 🙁
Kolejne małe kroczki do przodu. Powstał m.in. komin czy zestaw polerów.
Borowy - nie jestem fanem malowania większych elementów niż np. wykonane teraz polery.
Chociaż im częściej patrzę na wyciągarkę, tym bardziej nie pasuje mi użyty kolor retuszu.
Za ciemne wyszły tylne strony krążków, trzeba to będzie poprawić.
Gregor, gdzie kupujesz te wielgaśne zapałki? 😛 Miodzio...
No jak to gdzie, tam gdzie wszyscy. W sklepie dla olbrzymów 🙂
Witam. Te duperelki, typu żurawików, pachołków, drabinek itd. itp. są bardzo czasochłonne, ale bardzo poprawiają wygląd modelu. Efekt tego co dotychczas wykonałeś bardzo mi się podoba.
Tak jak mówiłem, przyszła kolej na maszty (całe wykonane z pocieniowanych patyczków do szaszłyków).
Nie były one zbytnio skomplikowane, dlatego ich struganie poszło dość szybko.
Powstały też działka, które już się znajdują na pokładzie.
Ale jako, że budowa zbliża się do końca, to w ramach zaostrzenia apetytu kolejne zdjęcia całości będą dopiero w galerii końcowej.
No tak, strasznie wymęczone.... Chciałbym umieć tak wymęczyć pudełeczka - szafki w 1:200. :angry:
Po niespełna dwóch miesiącach budowy mogłem zawiesić na Wallaroo banderę.
Budowa była bardzo przyjemna i przebiegła bez zakłóceń.
Opracowanie jest solidne, nie ma żadnych błędów (dziwi w niektórych elementach konieczność malowania tyłu zamiast sklejenia dwóch stron ze sobą, ale to drobiazg podyktowany pewnie grubością).
To na pewno nie ostatni projekt tego autora, który skleję.
Jeśli chodzi o wykonanie to widać niewielki progres, co nie znaczy, że jestem zadowolony.
Wciąż mocno kuleje wykonanie poszycia dennego i burt. Słabo też wyszło przeszklenie.
Podsumowując - tragedii nie ma, ale bajki też nie.
Jeszcze kilka słów odnośnie zmian.
W trałowcu inaczej przyklejałem relingi niż zazwyczaj - zamieniłem cyjanoakryl na wikol co poskutkowało czystszymi pokładami.
Pokusiłem się też o dodanie bandery na maszcie (namalowałem ją na wycinankowym papierze farbami akrylowymi).
Na sam koniec serdecznie dziękuję wszystkim komentującym, oraz tym, którzy dopingowali po cichu.
Tyle jeśli chodzi o gadanie - pora na galerię:
Przy próbie dodania wszystkich linków do zdjęć wyskakuje komunikat o ich zbyt dużej ilości.
Dlatego do obejrzenia całej galerii zapraszam TUTAJ.
Witam. Walczyłeś, walczyłeś i wywalczyłeś ...fajny model 🙂 Gratuluję ukończenia. Jest kilka mankamentów o których piszesz w relacji i podsumowaniu, ale ogólnie model może się podobać. A nawet się podoba 🙂 Brawo ! Teraz czekam na następny.































