Przedstawiam wszystkim sprawcę mojego zawieszenia w modelarstwie. Porwałem się na ten piękny samolot, ponieważ widziałem zdjęcia zbudowanego modelu i chciałem pokazać kolegom w Irlandii co można zbudować kartonu. Niestety przebudzenie i otrzeźwienie nastąpiło szybko. To chyba pierwszy model od bardzo dawna, który odebrał mi wiarę w swoje zdolności manualne i intelektualne. Trzymajcie kciuki, abym go skończy.
Nie będę się może rozpisywał z czym miałem trudności, ale powiem, że odczytanie z rysunków co autor miał na myśli i przełożenie tego na wycięte elementy to czasami jest wyższa matematyka.
Kilka zdjęć, mam nadzieję, żółty kolor tła was nie porazi, ale wydawał mi się odpowiedni dla niebieskich odcieni kamuflażu:
Uszkodzony nosek jest oczywiście do wymiany. Zniszczyłem go w głupi sposób. Wsadziłem do niego ciężką śrubę aby samolot nie miał tendencji do zadzierania nosa na kołach a potem podniosłem go do góry za drugi koniec, a on obrócił się wokół osi moich palców i leciutko pukną w blat. Niestety masa śruby dokonała dzieła zniszczenia.
Witam. Może i z odczytaniem rysunków miałeś problemy, ale już ze sklejaniem z tego co widzę to nie 😉 Kibicuję oczywiście w budowie tym bardziej że 14-tka mi także bardzo się podoba.
Dzięki za dobre słowo, problem w tym, że dojście do tego jak coś zrobić zajmuje dużo czasu i prób. A to odbiera chęci do dalszego klejenia, bo przecież można zrobić inny model łatwiej i szybciej.
Witam. Gratuluję wykonania modelu. Podoba mi się i to bardzo. Na szczęście ,,galeria niesławy" jest bardzo krótka 😉





















































