Wziąłem na matę tytułowy model wydany bez mała 20 lat temu nakładem wydawnictwa Super Model. Zacząłem go kleić, bo po pierwsze nigdzie nigdy nie widziałem choćby relacji z budowy, po drugie wydawał się prosty i po trzecie potrzebowałem relaksu po długachnym i wielce wkurzającym remoncie.
Cena na okładce, jak widać 3,99, bardzo dobrze oddaje jakość modelu - jest adekwatna na 100%.

Od razu rzuca się w oczy papier, a właściwie karton, na którym model wydrukowano. Można by z niego zrobić karton na buty i pięknie by się nadawał,. Dziwna, ręcznie kreślona instrukcja, numeracja do przyklejenia wydrukowana na częściach w widocznych miejscach. Nity narysowane za pomocą linii z kropek, więc nijak się nie pokrywają. Oznaczenia samolotu wydrukowane na okładce z tyłu do samodzielnego wycięcia i naklejenia.
Ja jednak się zaparłem - będę kleił Morsa.
Na początek porozcinałem poszycie (było zaprojektowane jako całe pudełko klejone na listki) i podłogę z dachem podkleiłem na tekturę i tak zmontowałem całość przodu kadłuba. Niestety części nie są symetryczne, ale nie przycinałem nic podczas klejenia, bo ciężko wyczuć które przycięcie da lepszy efekt. Ale o dziwo dało się toto złożyć w jedną bryłę i po doklejeniu oszklenia mam już tyle, co widać na zdjęciach.

Ale coby nie było tak ponuro - kleję ten model z nieukrywana radością i uśmiechem na twarzy. Mimo wymienionych wad, model ten ma klimat ręcznie kreślonego modelarstwa kartonowego z lat 90-tych, który mi zawsze najbardziej odpowiadał.
Za niedługo ciąg dalszy 🙂
Adam
Witam. ,,kleję ten model z nieukrywana radością" i to jest według mnie w modelarstwie najważniejsze. Kibicuję w budowie bo ciekawy model wybrałeś.
A tutaj efekt moich nocnych zmagań z modelem.
Niestety nie dało się z wycinankowych części skleić podpór pod silnik, bo za gruby papier i się rozwarstwiał. To da się obejść - dorobiłem nowe z cieńszego barwionego kartonu, ale przy silniku brak jakiejkolwiek sensownej instrukcji czy opisu, szczególnie fragmentu z silnikiem. Nie wiadomo w jakiej odległości od korpusu wkleić silnik czy później śmigła - dlatego te elementy dokleję, jak będą gotowe górne skrzydła.
Dolne płaty - pasują do kadłuba, ale przerobiłem szkielet, bo nie dałoby - według mnie - to przykleić do kadłuba tak, jak chciał autor.
Końcówki skrzydeł - z lekka przerobione, bo nie zrobiono tam nic, aby to się dało jakoś skleić - po prostu wyciąłem małe "listki" i odpowiednio ukształtowałem końcówki - jakoś wyszło 🙂
Co do krawędzi natarcie - po 15 minut przeciągania po krawędzi stołu + od wnętrze z lekka zmiękczenie wodą.

--
Witam. Tempo sklejania olbrzymie 🙂 ale na szczęście jakość na tym nie cierpi. Podoba mi się to co juz wykonałeś.
Dzięki.
Powiem Ci szczerze, że na każdym kroku coś nie pasuje, lub po prostu brak jest "pomyślunku" w projekcie i trzeba po swojemu robić.
Nie zmienia to faktu, że będę szczęśliwym posiadaczem Supermarine Walrus Mk.II - i to naprawdę jednym z nielicznych w Naszym pięknym kraju.
A co do tempa, to teraz będzie wolniej, bo zaczynam popołudniówki w pracy, a mi się najlepiej wieczorami klei.
Walki ciąg dalszy.
Płaty górne niestety nie są dobrze zaprojektowane: nie pasuje środkowa część do zewnętrznych płatów, krawędzie natarcia góra i dół nie są równoległe, miejsce przyklejenia znaków przynależności na prawym płacie górnym zaznaczono od dołu, miejsca przyłączenia wsporników na górnym i dolnym płacie się nie pokrywają. Ale da się to wszystko obejść - trzeba tylko pić duuużo melisy, ciągle przymierzać docinać i jakoś to da się zmontować w całość.
Efekt - mimo wszystko - bardzo mi się podoba, nie tylko ze względu na ciekawą bryłę samolotu, ale przede wszystkim, dzięki dobrej zabawie w modelarstwo.
Warto i takie modele kleić, bo i czas fajnie płynie, a i sprawdzić się można 🙂
Teraz wykończę silnik, śmigła, dodam wsporniki pod środkową część płata.
Cześć.
Pisząc krótko.
Z tego brzydkiego kaczątka rośnie ładny łabędź 🙂
Mimo problemów jakie napotkałeś w trakcie budowy model prezentuje się bardzo przyzwoicie.
Mam nadzieję, że melisa Ci się jeszcze nie skończyła i starczy jej na przedstawienie galerii końcowej.
Czekam na resztę.
Będzie galeria - a jak 🙂
Dzisiaj siedziałem i zrobiłem nowy silnik i śmigło. Dorobiłem też kilka drobnych elementów których próżno szukać w projekcie.
Postaram się dzisiaj wykończyć ogon i wezmę się za pływaki pod skrzydłami.
A model robi bardzo fajne wrażenie - wielgachne dwa płaty z pajęczyną linek i wsporników nad dziwnym kanciato-pękatym kadłubem. Fajny 🙂
Pędzę, lecę, biegnę czy prędzej do Galerii 🙂 bo tym jednym zdjęciem to zrobiłeś tutaj tylko masę apetytu na więcej 🙂














