Witajcie,
postanowiłem dokończyć sklejanie Jastrzębia również na tym forum. Swoją przygodę ze sklejaniem rozpocząłem nieco ponad miesiąc temu i jest to mój pierwszy model. Miałem już z nim chwile radości i chwile przekleństw, były też dłuższe przerwy; generalnie sklejanie idzie powoli ale najważniejsze mam nadzieję jest to, że idzie 😛 Owoc mojej dotychczasowej pracy jest ładny, kiedy patrzy się na niego z odległości metra w ciemnym pokoju, no ale nie spodziewałem się arcydzieła na start. W folderze na photobucketcie jest sporo zdjęć z dotychczasowego sklejania jeśli ktoś byłby ciekawy. Zdjęcia są w najróżniejszej jakości, ponieważ wykonywane były różnymi aparatami przy różnym oświetleniu. Myślałem, że te wrzucone poniżej będą już bardzo dobre, niestety dalej robię coś źle.
Skrzydła są już na wykończeniu, jutro powinny być zdjęcia. Niestety jeszcze przez półtora tygodnia ograniczać mnie będzie brak lampki i konieczność sklejania przy świetle słonecznym, którego przy obecnej pogodzie jest bardzo mało :dry:
Witam. Ja swój pierwszy samolot skleiłem bez wręg, bo uznałem, że są niepotrzebne 😛 Pamiętaj, że nikt się mistrzem nie urodził i jeżeli będziesz się starał to każdy następny model będzie lepszy od poprzednika. I najważniejsze to z klejenia mamy mieć radość, relaks i co tam jeszcze kto chce, na pierwszym miejscu dla siebie. Takie jest moje zdanie. Tak więc klej, ćwicz ten swój modelarski warsztat, słuchaj porad innych, a będziesz zadowolony. No i oczywiście kibicuję w budowie. Jastrzębia kleiłem, ale w ubiegłym tysiącleciu 🙂 z MM 73 rok.
Coś tam się skleiło, idzie to jak krew z nosa, no ale głównie dlatego że w dzień mam uczelnię, a wieczorem nie mam światła. Kilka rzeczy nie wyszło w tych skrzydłach, kilka się nawet udało, boleśnie przekonałem się co to są krowie żebra :unsure:
Nie wiedziałem na jakiej wysokości obkleić wnęki podwozia (34+35), zrobiłem to wzdłuż kropek bo to wydawało się jedynym sensownym wyjściem, no ale potem średnio to pasowało do poszycia centropłata :/

Lotki były największą porażką, lewa mi się lekko wygięła, chociaż na zdjęciu chyba tego nie widać

"Szybka" reflektora jakoś dziwnie zaparowała ale może to i lepiej bo żarówka nie wyszła idealnie.
Przy formowaniu końcówek skrzydeł spróbowałem wygniatać je na podkładce i byłem pod wrażeniem jak elegancko to idzie. Niestety nie robiłem tego gumką tylko końcówką pędzla i trochę za późno zorientowałem się co wyszło po drugiej stronie. Pierwszy raz widzę, żeby na zdjęciu coś wyglądało lepiej niż w rzeczywistości

Kupiłem sobie podkładkę z empiku, i naprawdę polecam początkującym, którzy nie są pewni czy to hobby ich wciągnie (ostrzy z zestawu nie polecam, aczkolwiek niedługo wyposażę się w olfy które podobno do tego noża pasują).
Przedstawiam pierwsze prawidłowo zrobione przeze mnie zdjęcie:

a dalej już stara bieda :blush:

Jak widać jakoś się klei i jakoś już to wygląda. Kadłub do skrzydeł pasował średnio, ale na 99% z mojej winy, ogon do kadłuba też słabo pasował, też na 99% z mojej winy (nigdy więcej klejenia na dwie wręgi :dry: ). Dziób pasował ładnie, chociaż od dołu wyszło to gorzej, nie spiłowałem wystarczająco wręgi B1, my bad. Wznios skrzydeł jest delikatny, może nie taki jak powinien być, ale jest. Został silnik i dodatki 🙂
Witam. Co prawda samolotów nie kleję, jeszcze :), ale podpatrując relacje innych, faktycznie klejenie ,,na dwie wręgi" jest dość trudne. Nawet jak wydaje się, że są idealnie dopasowane, to przy łączeniu segmentów, tak jak u Ciebie wyskakują różne niespodzianki. Ale jak sam już napisałeś, przekonałeś się o tym i więcej tej metody nie zastosujesz. Człowiek najlepiej uczy się na własnych błędach i jeżeli pamięta o nich to każdy następny model będzie lepiej wykonany. Walcz dalej 🙂
Kolejna mała aktualizacja
Rozpocząłem budowę silnika i ta część sprawiła mi duuuuużo frajdy. Chyba wolę dziubać takie małe elementy i sklejać je w ciekawe bryły niż się stresować, że mi poszycie nie pasuje do wręgi. Podobnie jak Ostoja z czarnego forum (na którym, jakby nie patrzeć, wzoruję się) zrezygnowałem z retuszowania (z małym wyjątkiem), gdyż część ta i tak będzie praktycznie niewidoczna 🙁
Złapała mnie mała konsternacja podczas wycinania części silnika. Części 51, 52, 53 miały doczepione oklejki i zastanawiałem się czy trzeba je odciąć czy nie. Ostatecznie odciąłem ją tylko przy części 51, a resztę skleiłem na zakładkę bo i tak miejsce łączenia jest z tyłu, więc kompletnie niewidoczne.
Było trochę przyjemności i nieprzyjemności w tym elemencie. Generalnie jest on bardzo słabo opisany w instrukcjach, w ogóle śmiałbym twierdzić, że cały model nie jest dla początkujących, ale jak przeglądałem wycinanki Bregueta i Salmsona też z WAKu, to tamte instrukcje są może jeszcze bardziej powierzchowne. Ale to oczywiście kwestia wprawy i podglądania innych relacji. Ja na przykład nie wiedziałem jak sklejać śmigła i sklejałem je intuicyjnie, dlatego wyszły mi takie jakie wyszły.
Zostały już "tylko" dodatki, więc prawdopodobnie następny post to będzie galeria końcowa.
Witam. Przy formowaniu łopat śmigła zmiękczałeś czymś karton? Bo mimo, że elementy nie są za duże, widać trochę załamań kartonu (chyba, że to efekt tylko na zdjęciu). Najlepiej użyć przy takim formowaniu kleju BCG. Najpierw ładnie zmiękczy karton, a po wyschnięciu usztywnia z kolei.
Załamania kartonu jak najbardziej są, ponieważ jak napisałem nie wiedziałem jak ten element uformować, no i tak go mietosilem. O zmiekczaniu bcg nawet nie słyszałem, ale caly model jest taki więc sie nie przejmuje. Nastepny zamierzam impregnowac z nadzieja ze wyjdzie lepiej 😆
Witam. Każdy następny będzie lepszy jeśli będziesz chciał 😉 . Co do BCG to po posmarowaniu kartonu bardzo ładnie i mocno go zmiękcza i bardzo poprawia możliwość kształtowania nawet w dwóch płaszczyznach, a jak wyschnie karton, robi się bardzo sztywny. Ale jeśli zaimpregnujesz wycinankę to już takie zmiękczanie nie będzie działało , a jeśli tak to o wiele słabiej. A teraz czekam na galerię Jastrzębia.
Jednak jeszcze nie galeria końcowa. Minął miesiąc od ostatniej aktualizacji i aż wstyd jak mało zrobiłem w porównaniu do mojego początkowego tempa, no ale miałem ciężki grudzień na uczelni. Wykonałem element, którego trochę się obawiałem, czyli podwozie, a w zasadzie to same koła z goleniami. Sporo się oczytałem w innych relacjach jaki to ciężki orzech do zgryzienia, więc oglądając swoje efekty końcowe byłem nawet zadowolony. Farby plakatowe średnio chcą współpracować z moim cyjanoakrylem, ale jakoś poszło.
W następnym poście już na pewno będzie galeria końcowa ale to dopiero w przyszłym roku 😉







